Koty do adopcji

Pan Puchacz [23/15]

Pan Puchacz [23/15], samica, czarna, biała plamka na kołnierzyku, 6 lat.
Pan Puchacz. A tak na prawdę to PANI Puchacz. Zawsze z boku, w ten sam sposób spoglądająca na człowieka, z tym samym zapytaniem w oczach: “Co ja tu właściwie robię?”. Bawić się nie umie, boi się dać pogłaskać, ale chrupka z ręki zje. Ma w sobie jakiś dostojny koci smutek. Trochę jak królowa, której się rozpadło królestwo i musi radzić sobie sama. Samiutka. Bez nikogo. Popatrz w jej oczy i powiedz co widzisz. Może opowie Ci swoją historię… fot. Jacek Stańczak

Bila [37/19]

Bila [37/19], samica, biało czarna, 3 letnia.
Bila to kotka idealna, chyba, że uważają Państwo gadulstwo za wadę. Od razu zwraca uwagę na osoby przychodzące do jej boksu. Dreptaniem i dobrrrrrym słowem zachęca do odwiedzin. Od razu ociera się o człowieka, łasi się i opowiada o sobie. Bila mieszka razem z innymi kotkami i w miarę się dogadują. Bila bywa zazdrosna o głaskanie, dlatego zawsze pierwsza przybiegnie do człowieka, a resztę koleżanek odgoni pacnięciami. Mruczka tylko czeka na swojego człowieka. Zapraszamy serdecznie do poznania Bili. fot. Jacek Stańczak.

Pusia [21/19]

Pusia [21/19], samica, szaro bura, 3 letnia.


Pusia to spokojna kotka, która ceni sobie szanowanie swoich granic. Można koło niej usiąść, gdy pozwoli się jej przywąchać dłoń ociera się prosząc o głaskanie. Pusi nie do końca pasuje schronisko, lubi siedzieć na świeżym powietrzu i dumać nad swoim losem. To łagodna kotka, która da się podrapać za uchem do pewnych granic, nie przepada za dotykaniem ogona. Zapraszamy do poznania Pusi, być może komuś z Państwa skradnie serce.

fot. Jacek Stańczak

Kiciuś [20/19]

Kiciuś [20/19], samiec, 4 lata, szaro bury pręgowany.

Kiciuś, jak samo jego imię wskazuje, to bardzo miły kot. Zabiega o kontakt z człowiekiem, mruczy zadowolony podczas głaskania i raczej nie ma problemów z innymi kotami, ale to naturalnie zależy od towarzysza boksu. Na razie Kiciuś mieszka w boksie sam, więc z łatwością skupia całą uwagę na sobie. To młody kot, który do szczęścia potrzebuje tylko świeżej wody, dobrego jedzonka i pieszczot ukochanego człowieka. Zapraszamy Państwa do schroniska, aby poznać Kiciusia.

fot. Jacek Stańczak

Kłidicz [154/18]

Kłidicz vel Kuba [154/18], samiec, czarny, kępka białej sierści na kołnierzyku, 4 lata.

Kłidicz to nietypowej budowy kocur. Ciałko jakby beczułka, krótkie łapy i z całą pewnością posiadacz najbardziej nietypowych miauknięć wśród schroniskowych rezydentów. Od skrzypienia drzwi, po skrzeki wrony. Jeśli Państwo nie wierzą zapraszamy w odwiedziny aby posłuchać. Kłidicz nadaje się dla osoby znającej zachowania kota. Jest przyjacielski, najlepiej się bawić z nim długą wędką, ale stanowczo nie cierpi dotykania brzucha. Do tego musi być jedynym kotem w domu; próby łączenia go z kotką czy kocurem skończyły się niepowodzeniem. Kłidicz już był adoptowany, niestety wrócił do schroniska następnego dnia po tym, jak dotkliwie ugryzł Panią w rękę. Obserwujemy Kłidicza, nie przejawia zachowań agresywnych, dla osoby która miała koty i potrafi wyczuć nastroje byłby przytulaśnym przyjacielem.

fot. Jacek Stańczak

Suri [6/19]

Suri [6/19], samica, czarno biała z białymi dodatkami, 4 lata.
Suri jest wyjątkową kotką. W pierwszych dniach była wylękniona, nieruchoma, później atakowała i syczała na człowieka z budki czy wysokiej półki, gdy ten był za blisko. To dominująca kotka, wiedząca czego chce. Gdy coś jej się nie spodoba potrafi łapkami skoczyć na nogę czy dziabnąć w rękę. Ale to pomału się zmienia. Teraz się uspokoiła, jakby zrozumiała, że jest bezpieczna. Spragniona kontaktu to niedopowiedzenie. Suri wręcz nie chce wypuścić człowieka z boksu. Miauczy, łasi się, wspina się po kratach boksu, byleby ją zauważono. Chce być non stop pieszczona. Najlepiej czuje się w swoim towarzystwie, jest zbyt zazdrosna o uwagę człowieka, aby mogła dzielić boks z inny kotami. Dla osoby znającej się na kocich kaprysach byłaby przyjaciółką.
 
fot. Jacek Stańczak

Migotka [184/14]

Migotka [184/14], samica, szaro buro ciemno pręgowana, około 6 lat.

Schroniskowy czas najszybciej pędzi dla kocich dzieci. Dopóki są malutkie, puchate i bezbronne ich szanse na znalezienie domu są bardzo duże. Są dni, kiedy idą jak “świeże bułeczki”. Niestety, wystarczy, że trochę podrosną, a ich szanse adopcyjne drastycznie maleją. Szczególnie, jeśli to są kotki, które miały trudniejszy start w życiu i wciąż trochę się obawiają człowieka. Migotka to siostrzyczka Rodriga. W poprzedniej lokalizacji schroniska większość czasu przesypiała, zwinięta w kocia kuleczkę. Przykro nam było, bo wiedzieliśmy, że wystarczyłoby odrobinę więcej czasu, odrobinę więcej dobrych rąk wolontariuszy, żeby koteczka mogła w pełni zaufać człowiekowi. Siedziałaby teraz pewnie na czyiś kolankach, a nie w schroniskowym boksie. W nowym schronisku Migotka odżyła. Stała się pewniejsza siebie i bardziej kontaktowa. Daje się pogłaskać osobom, które zna. Szukamy dla Migotki cierpliwego domu, który pomoże jej odzyskać radość życia.

fot. Jacek Stańczak

Marcysia [188/14]

Marcysia [188/14], samica, szaro buro pręgowana, białe dodatki, około 7 lat.
Marcysia to łagodny “dzikusek”, który nie da się pogłaskać i w ogóle nie potrafi się bawić, za to w kolejce po smaczki jest pierwsza (zaraz po koleżance Lili). Wydaje się pogodzona z tym, że mieszka w schroniskowym boksie i jest bezpieczna. Niemniej, jednak gdyby jakiś dobry człowiek zakochał się w jej różowym nosku, mamy nadzieję, że z czasem odnalazłaby się w domu. Bardzo ładnie toleruje inne koty, więc byłaby dobrym kotem na “dokocenie”.
 
fot. Jacek Stańczak

Nochal [133/10]

Nochal [133/10], samiec, czarno biały, biała plama pod nosem i kołnierzu, białe skarpetki, około 9 lat.


Nochal to niekwestionowany król kotów. Dziki i piękny. Trafił do schroniska jako 3-miesięczne kociątko. Swoje imię zawdzięcza uroczej plamce pod nosem. Nie interesuje go kontakt z człowiekiem, więc prosi, żeby go nie niepokoić próbą kontaktu.

fot. Jacek Stańczak

Miki [120/16]

Miki [120/16], samiec, biało-szary, 3 lata.


Bardzo by chciał i bardzo się boi. W chwilach ośmielenia pięknie się bawi, do tego jest bardzo, bardzo łagodny. Mieszkał w czyimś ogródku, ale właścicielom domostwa to się nie podobało, więc przynieśli go jako 5-miesięcznego kotka do schroniska. Dał się złapać gołymi rękami, taki “dzikus” z niego. Tak na prawdę to kolejny przestraszony kot, który potrzebuje łagodnej dłoni i cierpliwości.

fot. Jacek Stańczak