Koty do adopcji

Kłidicz [154/18]

Kłidicz vel Kuba [154/18], samiec, czarny, kępka białej sierści na kołnierzyku, 4 lata.
Jest mistrzem wokalnym wśród kotów – prezentuje najbardziej nietypowe miauknięcia wśród schroniskowych rezydentów. Równocześnie jest jak mała czarna 4-letnia beczułka, która chce, aby ktoś ją przygarnął i dał nowy dom. Kłidicz, gdy zobaczy znaną sobie osobę, wita się charakterystycznym miauczeniem i oczekuje natychmiastowej wizyty w swoim boksie. Kuba lubi być głaskany, jest wręcz nienasyconym pieszczochem, ale nie wolno dotykać jego brzucha. Mały czarny diabełek 😁 Towarzyski, chętny do zabawy, ale w nowym domu powinien być jedynym kotem, albowiem inne koty próbuje ustawiać po kątach. Uwielbia zabawy z wędką, lubi głaskanie, lubi czesanie, lubi wszystko! fot. Jacek Stańczak

Migotka [184/14]

Migotka [184/14], samica, szaro buro ciemno pręgowana, około 6 lat.

Schroniskowy czas najszybciej pędzi dla kocich dzieci. Dopóki są malutkie, puchate i bezbronne ich szanse na znalezienie domu są bardzo duże. Są dni, kiedy idą jak “świeże bułeczki”. Niestety, wystarczy, że trochę podrosną, a ich szanse adopcyjne drastycznie maleją. Szczególnie, jeśli to są kotki, które miały trudniejszy start w życiu i wciąż trochę się obawiają człowieka. Migotka to siostrzyczka Rodriga. W poprzedniej lokalizacji schroniska większość czasu przesypiała, zwinięta w kocia kuleczkę. Przykro nam było, bo wiedzieliśmy, że wystarczyłoby odrobinę więcej czasu, odrobinę więcej dobrych rąk wolontariuszy, żeby koteczka mogła w pełni zaufać człowiekowi. Siedziałaby teraz pewnie na czyiś kolankach, a nie w schroniskowym boksie. W nowym schronisku Migotka odżyła. Stała się pewniejsza siebie i bardziej kontaktowa. Daje się pogłaskać osobom, które zna. Szukamy dla Migotki cierpliwego domu, który pomoże jej odzyskać radość życia.

fot. Jacek Stańczak

Marcysia [188/14]

Marcysia [188/14], samica, szaro buro pręgowana, białe dodatki, około 7 lat.
Marcysia to łagodny “dzikusek”, który nie da się pogłaskać i w ogóle nie potrafi się bawić, za to w kolejce po smaczki jest pierwsza (zaraz po koleżance Lili). Wydaje się pogodzona z tym, że mieszka w schroniskowym boksie i jest bezpieczna. Niemniej, jednak gdyby jakiś dobry człowiek zakochał się w jej różowym nosku, mamy nadzieję, że z czasem odnalazłaby się w domu. Bardzo ładnie toleruje inne koty, więc byłaby dobrym kotem na “dokocenie”.
 
fot. Jacek Stańczak

Nochal [133/10]

Nochal [133/10], samiec, czarno biały, biała plama pod nosem i kołnierzu, białe skarpetki, około 9 lat.


Nochal to niekwestionowany król kotów. Dziki i piękny. Trafił do schroniska jako 3-miesięczne kociątko. Swoje imię zawdzięcza uroczej plamce pod nosem. Nie interesuje go kontakt z człowiekiem, więc prosi, żeby go nie niepokoić próbą kontaktu.

fot. Jacek Stańczak

Miki [120/16]

Miki [120/16], samiec, biało-szary, 3 lata.


Zdecydowanie najbardziej ciekawski kot ze swojego boksu. Zawsze się pojawi, zje smaczki i bardzo bardzo chętnie się bawi. Niestety strach w nim jest jeszcze zbyt silny i nie podjedzie, nie da się pogłaskać, ale ma spory potencjał, dlatego bardzo mocno potrzebuje czasu i kontaktu z człowiekiem żeby przekonać się, że nie ma czego się bać.


fot. Jacek Stańczak

Diuna [91/14]

Diuna [91/14], samica, pręgowana szaro-biała, około 10lat.
Diuna. Czeka na ludzkie serce, które odmieni jej życie. Śmiało można powiedzieć, że jest to jedna z najsmutniejszych koteczek w schronisku. To jest kotek, który zawsze czeka … na co? Niby na smaczka, ale sposób, w jaki się patrzy na człowieka zdaje się mówić, że czeka na cokolwiek, co odmieni jej życie. Koteczka przebywa w schronisku od czterech lat. Nie jest typowym „dzikuskiem”, boi się dotyku ręki, ale kuli się przed nim, a nie ucieka. Znajomej dłoni da się delikatnie pogłaskać. Diuna ochoczo przybiega “na smaczki”. Nie ma w niej ksztyny agresji, jest bardzo, bardzo łagodna również do innych kotów. Zazwyczaj siedzi gdzieś z boku i się nam przygląda. Nigdy nie widziałyśmy, żeby się bawiła…. Potrafi nas czasem zaskoczyć mówiąc na nasz widok „miau!” jakby na chwilę zapominała się gdzie jest.
Jest wysterylizowana, odrobaczona i zaszczepiona. Ma neutralny stosunek do kotów i nie przejawia agresji, więc nadaje się do domu z dziećmi.
fot. Jacek Stańczak

Viki [60/17]

Viki [60/17], samica, czarna, 2 letnia, żółte oczy.
Trafiła do nas jako mały kociak wraz ze swoim rodzeństwem, ponieważ właścicielom posesji przeszkadzało, że na ich terenie przebywają koty. Kocięta przeżyły ogromny stres, rozchorowały się i z całej gromadki przeżyła tylko Viki. Mieszka z innymi “dzikimi” kotami w boskie, ale coraz lepiej radzi sobie z zaufaniem do człowieka. Głaskanie jeszcze jest poza zasięgiem. Ale jest jedną z 3 aktywnych kotek polujących na kropkę lasera (razem z Nuką i Zafirą). Najodważniejsza, ponieważ, gdy kropka wyląduje na udzie czy łydce, Viki wskakuje całym ciałem, aby upolować zdobycz. Jest ciekawska, wychodzi na powitanie, przyniucha wyciągniętą dłoń człowieka. Tylko potrzebuje szansy i cierpliwego opiekuna.
 
fot. Jacek Stańczak

Nuka [15/16]

Nuka [15/16], samica, szaro buro pręgowana, biała bródka, 7 lat.

Do niedawna uznawana za “dziką” kotkę. Ale teraz to już nieprawda. Zaczęła się bawić wędką i przestaje bać się człowieka. Ma hopla na punkcie laserów. Jest pierwszą kotką z grupy (3-koci hunt-team to jeszcze Viki i Zafira), która gdy tylko upatrzy czerwoną kropkę już pędzi, aby ją łapać. Przy tym zabawnie chrumka, gdy już kompletnie się wkręci. Człowieka jeszcze traktuje z ostrożnością. Gdy kropka wyląduje na bucie, delikatnie dotknie łapką miejsce, ale wzrokiem prosi, aby bawić się dalej, tylko niech kropeczka będzie dalej od człowieka. Mieszka w boksie z innymi kotami, z którymi się dogaduje. Będzie z niej fajna kicia.

fot. Jacek Stańczak

Zafira [1/15]

Zafira [1/15], samica, czarna, biała strzałka na głowie, 4 lata.


Trafiła do nas jako 2,5mc kocię z interwencji. Niestety nie udało się jej zsocjalizować i człowiek jest zdecydowanie “fe”. Łaskawie zje smaczka z dłoni jednocześnie prychając. Na głaski nie ma co liczyć. Za to lubi polować na czerwoną kropkę. Jeśli uzbroić się w cierpliwość i zanęcić, bardzo chętnie ściga laser (o ile tylko Nuka nie wtarabani się jej w zabawę).

fot. Jacek Stańczak

Rodrigo [185/14]

Rodrigo [185/14], samiec, szaro-buro pręgowany, 6 lat.
Trafił do nas jako młody, przestraszony kociak wraz ze swoją siostrą Mariolką. Mariolka była śmielsza i bardziej zabawowa, więc po jakimś czasie znalazła dom. Rodrigo z nami pozostał.
Przez ten czas wydoroślał, wyprzystojniał. Dziś jest dużym, dostojnym, można by powiedzieć „wyluzowanym” kotem. Czasem dołączy do grupki bawiących się kotów, ale w większości czasu można go spotkać gdzieś wysoko na półce, gdzie patrzy z przymrużeniem oka na otaczający go świat.
Wydaje się pogodzony ze schroniskową rzeczywistością i panującymi tu regułami i rytmem, ale czy to znaczy, że zostanie tu do końca swoich dni?
Rodrigo jest bardzo łagodny <3 , uwielbia smaczki i daje się delikatnie pogłaskać. Jest też bardzo tolerancyjny dla innych kotów.
Wierzymy, że ktoś kiedyś dostrzeże jego dostojeństwo i da mu prawdziwy dom. A może czeka właśnie na Ciebie? <3